• zureckamalgorzata

VII.POETYCKIE WIDZENIE RZECZYWISTOŚCI – PODSTAWOWE SYMBOLE POEZJI.MOSTY W POEZJI I MOSTY POEZJI

Aktualizacja: 3 gru 2018

CZĘŚĆ VII. TAM O S’HANTER I JEGO PRZYGODA


W szkockim hrabstwie Ayrshire, nieopodal dawnej wsi Alloway, pokazują Brig O’Doon ‒ średniowieczny most łukowy z XV wieku na niewielkiej rzece Doon. Pozostaje on już na zawsze związany z bohaterem jednej z ballad szkockiego poety Roberta Burnsa – TAMEM O’SHANTEREM.

Żyjący w latach 1759– 1796 autor ballady Robert Burns wyrósł wśród Szkotów na narodowego, pre-romantycznego ‒ i w swoim czasie bardzo oryginalnego w stylu życia ‒ chłopa-poetę. Zachował się jego list z 1790 roku, w którym informuje przyjaciela o trzech niesamowitych historiach związanych z okolicami wioski Alloway. Jedna z nich (za której autentyczność poeta ręczył) stała się następnie tematem jednej z jego najsłynniejszych ballad.

Opowiada ona o Szkocie Tamie O’Shanterze, który podpiwszy powracał do domu podczas burzy przez las na swojej rezolutnej kobyłce o imieniu Meg (Małgosia) – mijając stary, zrujnowany kościółek koło cmentarza wiejskiego Alloway (istnieje on do tej pory). O dziwo, kościółek był oświetlony, dobiegała zeń żwawa muzyka… Tam podkradł się pod kościołek , zajrzał przez okno…i zobaczył we wnętrzu bal straszydeł, demonów, czarownic – i zmarłych, w towarzystwie samego Diabła.

A pośrodku zapamiętale tańczyła rozanielona… jego młoda sąsiadeczka Nannie…która za cały strój miała króciutką nocną koszulkę. Nieopatrznie krzyknął z aprobatą dla jej talentów tanecznych, światła zgasły – a Tam musiał uciekać na swojej kobyłce przed pościgiem ‘piekielnego legionu’ złowrogiego towarzystwa.

Krzyczał przy tym w szkockiej mowie lallans do swojej kobyłki, aby czym prędzej zaniosła go na środek mostu na rzece Doon, aby zdążyli przebyć keystane, centralny kamień zwornikowy mostu… a wtedy będą bezpieczni – wiedział bowiem, że złe moce nie mogą przekroczyć nurtu bieżącej wody. Niestety ‒ tanecznica Nannie zdążyła urwać ogon dzielnej kobyłce, ale tylko tyle… taka była cena ocalenia.


Now, do thy speedy-utmost, Meg,

And win the keystane o' the brig;

There, at them thou thy tail may toss,

A running stream they dare na cross


No, Gośka, dawaj wszystko z siebie

do zwornika mostu tego

Potem ogonem im pokiwasz

Bieżącej wody nie śmią przebyć

(przekł. M.G.)


Porównanie tej opowieści z relacjami transowymi szamanów syberyjskich wskazuje, że podpity Tam O’Shanter, niewątpliwie pod psychodelicznym wpływem potężnej dawki wypitego alkoholu, przekroczył granice ‘naszej’, znanej rzeczywistości – i znalazł się w Zaświatach – w innej rzeczywistości, jak gdyby lustrzanie odwrotnej w stosunku do naszej, w ‘świecie na opak’.

To, co w naszej rzeczywistości zniszczone i nieużyteczne – w Tamtym Świecie spełnia swoje funkcje wyśmienicie, bez śladu usterek (jak zrujnowany kościołek z Alloway). Strój mocno niedbały i niekompletny, w którym w naszym świecie człowiek nie pokazałby się publicznie – w tamtej rzeczywistości świetnie się nadaje na kreację balową (cutty sark, kusa koszulinka Nannie).

Oberwanie ogona Meg przy przekraczaniu granicy Tamtego i Tego świata – to bardzo niewielka cena za szczęśliwy powrót, typowa dla opowieści typu szamańskiego, do których należy wiele baśni ludowych (z reguły pojawia się w nich jakieś okaleczenie bohatera, uszkodzenie ciała ‒ przeważnie nogi). Naznacza ono kobyłkę trwałym piętnem ‘tej, która była Po Tamtej Stronie’.

Tak właśnie szamani opisują swoje wrażenia z wizyty w świecie duchów i zmarłych. A ponadto – przed szamańskim transem na dalekiej Syberii składa się ofiarę z konia, więc oberwany ogon szkockiej kobyłki zakrawa na słabe echo szamańskich ofiar w prehistorycznej Europie.

I w ten sposób w kraju wysoce cywilizowanym, w czasach już niemal współczesnych… dotarła do nas, w wersji humorystycznej – niby-szamańska opowieść, jak gdyby przeniesiona z innej epoki bądź z zupełnie innej części świata, z domeny ludów tzw. pierwotnych.

Wiemy, że obecna ludność Szkocji to potomkowie przybyszy z różnych stron, osiedlających się na tej ziemi przez całe tysiąclecia, poczynając od epoki kamiennej – wykazuje ona bardzo skomplikowany rodowód, wynik zmieszania się starożytnych „Ludzi Malowanych” (Piktów) o przedindoeuropejskim korzeniu, z napływającymi z Irlandii Celtami-Goidelami, potem z przybyłymi zza Morza Północnego germańskimi Anglami, jeszcze potem z norweskimi wikingami … Dawne społeczeństwo szkockie, oparte na strukturze klanowej, długo wykazywało rysy mocno archaiczne w stosunku do Europy i nawet sąsiedniej Anglii ‒ było stałym ogniskiem oporu przeciwko przyniesionym z kontynentu normańskim porządkom.

Pochodzenie tych szamańskich wątków w kulturze duchowej ludu szkockiego tonie w mrokach tajemnic prehistorii.

Co z tej pradawnej symboliki pozostaje aktualne dla nas, ludzi XXI wieku?

Pomyślmy. Czy wkraczanie odbiorcy w świat wiersza, w ‘rzeczywistość poezji’ nie przypomina eskapady Tama i jego kobyłki przez most na rzece Doon?

Zostawia on wtedy za sobą, na tamtym brzegu bezsilne moce Zła, powraca do świata zwycięskiego, intensywnego Życia. Choćby zachował blizny, a nawet niezagojone rany ‒ ślady po konfrontacji z tamtą mroczną rzeczywistością, to przecież tracą one nad nim władzę. Nie pozostanie pogrążony w mrokach nocy, nie stanie się pastwą upiorów ani jednym z nich, ma szanse na odrodzenie, na autentyczność i pełnię w świetle jasnego dnia.

To funkcja poezji, którą można zwać apotropaiczną ‒ odstraszającą, egzorcyzmującą zło.

To właśnie sprawia poezja, która przynosi ze sobą to światło i magiczną władzę trzymania złych mocy na bezpieczną odległość. Z tą nadzieją, która jak pisał Czesław Miłosz, powinna towarzyszyć poezji

…że dobre, nie złe duchy mają w nas instrument.


Mirosław Grudzień

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

© 2020 by Malgorzata Zurecka, Mirosław Grudzień. Created with Wix.com            COPYRIGHT©2020 POETRY BRIDGES

  • Malgorzata Zurecka
  • Miroslaw Grudzien