• zureckamalgorzata

IX.POETYCKIE WIDZENIE RZECZYWISTOŚCI – PODSTAWOWE SYMBOLE POEZJI.MOSTY W POEZJI I MOSTY POEZJI

Aktualizacja: 3 gru 2018

CZĘŚĆ IX. WESOŁY MOST NA TLE KOSZMARU WOJNY

– KRZYSZTOF KAMIL BACZYŃSKI, SUR LE PONT D’VIGNON, 1943 r.


A.

Za kwintesencją komunikacyjnej funkcji mostu można uznać to, co wyraził niegdyś Jezus Chrystus … nie, nie znajdziemy tych słów w Ewangeliach ‒ to chrystusowy aforyzm zachowany w tradycji muzułmańskiej :

‘Ten świat jest tylko mostem. Można po nim przejść, ale nie można zbudować na nim domu’.

W pewnych okolicznościach jednak most nie jest tylko konstrukcją służącą komunikacji z brzegu na brzeg. W szczególności dotyczy to mostów Dalekiego Wschodu.

Ze średniowiecznych relacji podróżnika Marka Polo dowiadujemy się o mostach Wschodu, pełniących również inne funkcje – zadaszonych, zabudowanych kramami, budkami ,wszelkiego rodzaju schronieniami, nawet mieszkalnymi. Do dzisiaj można zobaczyć takie malownicze zadaszone ‘mosty wiatru i deszczu’ chińskiego ludu Dongów/Kamów – siedzące na nim kobiety pracowicie obdziergują torby i odzież, zanurzając stopy w chłodnym nurcie. Most może więc służyć celom relaksacyjnym, jako miejsce, gdzie warto się zatrzymać.

W dalekowschodnim środowisku ascetycznej sztuki kontemplacyjnej manifestującej idee chińskiego taoizmu i japońskiego buddyzmu Zen wyspa, okalająca ją woda i mostek łącznie w symboliczny sposób wyrażają głębszą prawdę o naturze rzeczywistości – służą kontemplacji estetycznej ,tak ważnej w sztuce Zen, ale mają też funkcję mandaliczną – pomagają penetrować własną jaźń. Spoglądanie na most, i widok z mostu sprzyjają wewnętrznemu wyciszeniu, refleksji, medytacji – czyli stanom ‘apollińskim’.

Mosty mogą jednak pełnić także funkcję ‘dionizyjską’ – służyć ekstatycznemu wyzwoleniu ze swoich własnych więzów – a w bardziej powściągliwej i mocno już oswojonej formie, służyć jako miejsce publicznej zabawy pod gołym niebem, tanecznego festynu. Zapewne sprzyja temu usytuowanie człowieka na moście – na krawędzi żywiołów i pomiędzy nimi, woda zaś nasuwa myśl o nieskończoności, a na tym tle także znikomości człowieka i jego krótkiego żywota…A zatem…


Chi vuol esser lieto sia

Di doman’ non c’è certezza Kto chce się weselić, niech to czyni

Jutro nie jest czymś, co pewne


jak głosiła piosenka florenckiego XV-wiecznego władcy-poety, Wawrzyńca Medyceusza (przekład MG).

A teraz zapraszam do przeskoku w czasie i przestrzeni.


B.


…Najpierw była francuska piosenka Sur le pont d’Avignon, ‘Na moście w Avignon’ opowiadająca o wesołym moście z XII wieku przerzuconym przez rzekę Rodan w dawnym papieskim mieście leżącym w południowej Francji. Ma ono nazwę utrwaloną od dawna w naszym języku w postaci spolszczonej – Awinion.

Prościutka dziecięca piosenka opowiada o różnych kategoriach osób tańczących i obecnych na moście – panach, paniach, żołnierzach i muzykantach…Spopularyzowała francuska piosenkarka Mireille Mathieu.


Ta niefrasobliwa piosenka stała się punktem wyjścia do wiersza, który napisał młody poeta Krzysztof Kamil Baczyński, utajniony uczestnik Ruchu Oporu , któremu w kwietniu 1943 roku – w samym środku toczącej się II wojny światowej – zdarzyło się przez jakiś czas leżeć w warszawskim szpitalu.

Wiersz zadziwiający – ponieważ nie zauważamy w nim żadnych ech bądź śladów toczącej się okrutnej wojny. Skądinąd wiemy, że Baczyński w innych swoich wierszach bardzo wrażliwie i ostro odbierał rzeczywistość wojenną. Widział ją w kategoriach kontrastów między pięknym rozkwitem natury i okrutnym losem, jaki podczas tej wojny ludzie gotują innym ludziom. Porażała go konieczność przyjmowania roli człowieka agresywnie walczącego z innym człowiekiem na śmierć i życie , w narzuconym im odgórnie konflikcie. Przypominało mu to jakiś tragiczny rodzaj teatru, w którym poniewolni aktorzy są zmuszeni do uczestnictwa, ich wola się nie liczy (wiersz ‘Z szopką’).

W tym samym roku powstał wiersz ‘Pokolenie’ , rozpoczynający się od niby-malarskiej symbolicznej wizji ,bardzo sugestywnej i plastycznej:


Ziemia owoców pełna po brzegi

kipi sytością jak wielka misa.

Tylko ze świerków na polu zwisa

głowa obcięta strasząc jak krzyk.


W ‘Śpiewie z pożogi’ odnajdujemy słowa:

Jeno wyjmij mi z tych oczu

szkło bolesne - obraz dni,

które czaszki białe toczy

przez płonące łąki krwi.


Są to obrazy nacechowane symboliką wręcz apokaliptyczną, przypominają Armagedon, biblijne Dni Ostatnie. Myśliciel Karol Jaspers zakwalifikowałby to jako wyraz ‘sytuacji ekstremalnej’ człowieczeństwa, kiedy jest się zmuszonym do wyborów ostatecznych i krańcowych, i to wbrew własnej chęci.

Poprzez kontrast z wręcz idyllicznym tłem radosnej, bujnej przyrody dostrzegamy tu coś jeszcze – obrzydzenie i odrazę do tragicznych sytuacji wojennych stworzonych przez ludzi. Poeta nie jest w głębi duszy człowiekiem wojny – jest piewcą pokoju i ładu , zajmuje postawę afirmacyjną i pochwalną wobec istnienia, wobec życia.

Jeżeli jak to omawialiśmy wcześniej, poeta jest spadkobiercą pradawnego szamana, wędrownikiem pomiędzy s światami , tym naszym i Tamtym – to tutaj mamy odwrócenie sytuacji.

Ten świat totalnej wojny, w którym poeta musi żyć ‘tu i teraz’, wydaje się nierealny, wręcz piekielny – a wręcz odpowiada szamańskiej Krainie Mroku, która dokonała zaborczej inwazji na nasze życie. Jawi się jako dantejska fantasmagoria. Przypomina to niepokojące, niesamowite opowieści chińskie o inwazji z tamtej strony lustra…

W takim razie warunkiem zachowania równowagi duchowej i nawet samego człowieczeństwa – i rzeczą poety – jest przywołanie, obudzenie mocą wyobraźni i poetyckiego słowa rzeczywistości INNEJ – nie tej, w którą jesteśmy teraz uwikłani, ale tej, która POWINNA być.

Wiersz zainspirowany francuską piosenka i grą promieni słonecznych na ścianie szpitala – jest wytchnieniem, oderwaniem się od rzeczywistości wojennej.

Refleksy światła wywołuję serię wizyjnych obrazów – które można nazwać kreacyjnymi. Jest to jak gdyby ‘stwarzanie z niczego’ czegoś, czego pragnie serce i czego boleśnie brakuje – scenerii beztroskiej zabawy. Słowo poety realnie T W O R Z Y tu coś, co oczy naszej wyobraźni widzą – chociaż tego nie ma.

Poeta dokonuje czegoś analogicznego do mitycznego demiurga, powołującego świat z niebytu i nadającego mu kształt.


Ten wiersz jest żyłka słoneczna na ścianie

jak fotografia wszystkich wiosen.

Kantyczki deszczu wam przyniosę –


wyblakłe nutki w nieba dzwon

jak wody wiatrem oddychanie.

Tańczą panowie niewidzialni

"na moście w Avignon ".


Zielone, staroświeckie granie

jak anemiczne pączki ciszy.

Odetchnij drzewem, to usłyszysz

jak promień - naprężony ton,

jak na najcieńszej wiatru gamie

tańczą liściaste suknie panien

"na moście w Avignon ".


W drzewach, w zielonych okien ramie

przez widma miast - srebrzysty gotyk.

Wirują ptaki płowozłote

jak lutnie, co uciekły z rąk.


W lasach zielonych - białe łanie

uchodzą w coraz cichszy taniec.

Tańczą panowie, tańczą panie

"na moście w Avignon"…


W innym wierszu tego poety wręcz demonstruje on (a właściwie jego ‘maska’ , podmiot liryczny) swoje zdolności kreacji za pomocą słowa – i nie tylko kreacji, ale także kształtowania „na żywo”, zmieniania tej płynnej rzeczywistości in statu nascendi zgodnie z wolą i zamysłem twórcy, z jego poczuciem prawdy, piękna i dobra.

Motyw upłynniania ‘twardej ziemi’, czyli rzeczywistości zastanej, ustabilizowanej, skostniałej powraca w poezji Baczyńskiego wielokrotnie. Przypomina to kabalistyczną wizję twardych nieczułych ,skorup’ materii kryjących w sobie okruchy rozproszonego światła, które należy wydobyć, aby całą rzeczywistość przemienić ,przywrócić jej pierwotne, utracone cechy Bożego dobra. „Twarda ziemia’ staje się podatnym tworzywem, poeta twórczą mocą słowa nadaje jej ruch, wydobywa na jaw jej nieoczekiwane aspekty…


Ziemię twardą ci przemienię

w mleczów miękkich płynny lot,

wyprowadzę z rzeczy cienie,

które prężą się jak kot


Przypomina to jako żywo doznania szamańskiego transu ..kiedy szaman mocą swojej woli zmienia np. swój bęben w rumaka, na którym odbywa lot w niebiosa. A w jeszcze większym stopniu przypomina mityczne wizje Praszamana – demiurga, uczestnika procesu Stworzenia – w ‘tamtym czasie’, na Początku.

To jest ktoś więcej niż ‘zwykły’ szaman’. W kulturze całej Europy jest tylko jeden cykl pieśni, który opiewa taką osobę , obdarzoną takimi mocami. Przechowuje to zbiorowa pamięć ludu fińskiego , sięgająca aż do czasów najstarszych, utrwalona w zbiorze pieśni Kalevala. Występuje tam postać praszamana Wäinämöinena, który unosi się na morzu i mocą swojego słowa tworzy poszczególne elementy świata – ziemię, niebo, słońce , księżyc….

Jest to najwyższy hołd złożony kreacyjnej mocy słowa.

Jej odległym echem jest poezja Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – który w surowej scenerii szpitalnej wyczarowuje potęgą wyobraźni inną, alternatywną rzeczywistość – nie taką, jaka jest, ale jaka powinna być…aby być godną ludzkiego serca.

I ta wizja zaklęta w literach składających się na zapis wiersza – trwa do dzisiaj, jeśli zechcemy się ku niej nachylić i odczytać, wysłuchać, brać z niej, karmić się nią.

Można byłoby powiedzieć, że jest to reakcja na szaloną nienormalną rzeczywistość a zatem coś, co ma działać uzdrawiająco, terapeutycznie.

Wesołość, radość w wizyjnych, transowych światach szamanów syberyjskich i innych – jest bowiem czymś TAM wyklętym , nie ma prawa pojawić się w Krainie Mroku – jest bowiem tej mrocznej rzeczywistości z gruntu przeciwne , burzy jej panowanie – jest znakiem życia , pochwalnym znakiem istnienia. Ma prawo istnieć tylko z tej pozytywnej , ‘dobrej’ strony lustra – i jest ważnym czynnikiem normującym nasz świat.

Szereg opowieści o szamańskim rodowodzie podaje, że przebywając po TAMTEJ stronie nie można się śmiać – grozi to bowiem kontratakiem Ciemności , zniszczeniem życia duszy i pozostaniem Tam na zawsze. To wykroczenie przeciwko prawom Mroku popełnił Tam O’Shanter, głośno i radośnie chwaląc tanecznicę Nannie na diabelskim balu w zrujnowanym kościele. No i ledwo uszedł z życiem, a zapłaciła za to jego dzielna kobyłka.

W tym tkwi np. tajemnica pogrzebów w niektórych regionach Chin, na których gra się wesołe i radosne melodie – magiczna moc radości unieważnia wtargnięcie w ludzkie życie Świata Mroku, egzorcyzmuje go, odsyła w jakiś inny wymiar.

I coś z tej prastarej szamańskiej mądrości, coś z tej ‘magii radości’ na przekór złu i śmierci dostrzegamy w radosnym nastroju wiersza Baczyńskiego o awiniońskim moście.

Triumfem duszy ludzkiej jest bowiem już to, że nie daje się zatruć, że mimo całego ogromu i grozy zła zdolna jest nadal odczuwać radość z rzeczy najprostszych i najbardziej człowiekowi bliskich. Oznacza to, że ciągle utrzymuje kontakt z Prawdą, Pięknem I Dobrem – trójcą nadrzędnych idei naszej rzeczywistości według Platona.


MAGICZNY NAPÓJ KRÓLOWEJ HELENY


Z przeszłości liczącej około 3 tysiące lat, ze starożytnej Grecji, z Homerowej Odysei wniknął w nasze myślenie o funkcjach poezji pewien niezwykle sugestywny symbol.

Oto młody Telemach wyrusza na poszukiwanie zaginionego ojca, Odysa. Trafia na dwór jego dawnego towarzysza broni, uczestnika wojny trojańskiej, króla Menelausa. Król ten cieszy się w spokoju odzyskaną po 10-letniej wojnie żoną, Piękną Heleną, córką Dzeusa króla bogów.

I oto w pewnym momencie biegła w ’magii egipskiej’ Helena nalewa gościom wina, do którego chytrze domieszała pewnego tajemnego ziela, które rozprasza i oddala od człowieka troski i smutki, pozwala o nich zapomnieć. I taką właśnie nazwę tajemniczego ziela podaje Homer – nepenthe, czyli ziele ‘nie- smuć- się’ albo może trafniej ‘nie- dręcz-się’.


ἔνθ᾽ αὖτ᾽ ἄλλ᾽ ἐνόησ᾽ Ἑλένη Διὸς ἐκγεγαυῖα:

αὐτίκ᾽ ἄρ᾽ εἰς οἶνον βάλε φάρμακον, ἔνθεν ἔπινον,

νηπενθές τ᾽ ἄχολόν τε, κακῶν ἐπίληθον ἁπάντων.


Wtedy to córka Dzeusowa Helena, inny pomysł powzięła

Szybko pewne czar-ziele im w wino, które pili, wrzuciła

co koi ból wszelki i gniewy, i niesie zła zapomnienie.

(Odyseja, ks. 4, ww.219–22, przekł. M.G.)


Nasz znakomity znawca greckiego antyku, profesor Stefan Srebrny w swoim wprowadzeniu do polskiego wydania Odysei odniósł te słowa do magicznej, kojącej mocy poezji.

I między dwoma ekstremami – mocą pobudzania emocji, a mocą kojenia bólu i rozpaczy – mieści się w naszej kulturze magia i misja poezji, jej zadanie i stojące przed nią wyzwanie.


Mirosław Grudzień

3 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

© 2020 by Malgorzata Zurecka, Mirosław Grudzień. Created with Wix.com            COPYRIGHT©2020 POETRY BRIDGES

  • Malgorzata Zurecka
  • Miroslaw Grudzien